Menu serwisu
Strona główna
Informacje
Praca
Komunikacja
Mieszkanie
Edukacja
Polskie Sklepy
Finanse osobiste
BMW Oxford MINI Plant
Po Pracy
Instytucje Oxford
Katalog WWW
Ogłoszenia
Napisz Artykuł
Portale Infolinii
mapa portalii INFOLINIA.ORG

Możesz równiesz zaproponować oraz prowadzić portal o własnym mieście. Poniżej propozycje gotowych szablonów do prowadzenia portali:
Edinburgh.infolinia.org
Bliższe informacje:
infolinia.org
Strona główna arrow Informacje arrow Z życia wzięte arrow Do Londynu przyjechałem spłacić długi
Do Londynu przyjechałem spłacić długi
sobota, 19 styczeń 2008
Współzałożyciel, lider, wokalista, w początkowym okresie basista zespołu. Absolwent polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Ojciec Jana (17 lat) i Marysi (14 lat). ZYGMUNT „MUNIEK” STASZCZYK dla zespołu, w którym jako jedyny pozostaje od samego początku, pisze też teksty. T.LOVE obchodzi właśnie 25-lecie istnienia.

Podobnie jak większość zespołów z mocną pozycją na rynku, możecie sobie pozwolić, by grać jedynie przez połowę roku.
 
- Dla mnie to duży komfort zająć sobie głowę czym innym, odpocząć od muzyki, chociaż kocham ją. Kocham T.Love, ale nie jestem niewolnikiem rock`n`rolla. Na szczęście mogę sobie pozwolić, by nie grać na okrągło. T.Love jest part time, ale bardzo ważny part time, nie jakaś tam olewka. Gramy od maja do grudnia, oczywiście z przerwą na wakacje. Bardzo mi to pasuje, ale dopiero od zeszłego roku tak jest. Poprosiłem o to chłopaków, a wręcz powiedziałem, że to warunek. Nie dałbym rady psychicznie. Ja muszę mieć czas na swój life, na książkę, na to, aby gdzieś pojechać, na zwykłe pierdoły, więc odpuszczam. Komórka wyłączona. Koniec.
 
Jak wpadasz do Londynu na koncerty, to na 2-3 dni i do domu?
 
- Zgadza się. Lubię to miasto, ale mieszkać na stałe nie mógłbym. Mam sentyment do Anglii, bo stałem tam na zmywaku przez kilka miesięcy.
 
Do Londynu przyjechałeś w `89 roku, by zarobić na spłatę długów. W jaki sposób w nie wpadłeś?
 
- Wybraliśmy się do Rosji na koncerty, a właściwie do Związku Radzieckiego, do dzisiejszej Ukrainy i Mołdawii. Byliśmy z pewnym zespołem, którego menadżer okazał się niezłym cwaniakiem. Oni uprawiali coś w rodzaju przemytu. Za 800 dolarów sprzedawali tam magnetowidy, które tu kupili za 400. Namówili mnie, bym też kupił magnetowid. Żeby to zrobić, musiałem się zapożyczyć. 400 dolarów to był straszny cash. Złapali nas na granicy. Mnie pierwszego. Wtedy musiałem wyjechać z kolegą do Anglii.
 
Ile byłeś w Londynie?
 
- 8 miesięcy. Dzięki temu powstała piosenka „Warszawa”, która potem stała się przebojem. Może z jakiejś tęsknoty za tym, co jest tutaj? Londyn podobał mi się bardzo, ale nigdy nie myślałem, żeby tam mieszkać, byłem raczej zniesmaczony klimatami w pracy, walką pomiędzy Arabami a Polakami o każdy centymetr kuchni. Traktowałem to z dużym dystansem. Wiedziałem, że się nie chcę zagnieździć, nie walczę o teren. Po prostu miałem to w dupie, wiedziałem, że i tak wrócę, chociaż niektórzy się dziwili. To był ciekawy czas. Z tamtej perspektywy wolnych mediów oglądałem, jak zmienia się Europa. Szkoliłem angielski. W Polsce był wtedy straszny shit, ale syn był w drodze, poza tym miałem tu zespół, którego zresztą miało już nie być. Jednak stwierdziłem, że wrócę i będę go kontynuował. Wracając ze zmywaka miałem plan. Wiedziałem już, że chcę to robić bardziej zawodowo i pod szyldem T.Love.
 
W `87 trafiłeś też do Włoch. Po co?
 
- Przez przypadek znalazłem się w obozie uchodźców z Polski, którzy czekali na wyjazd do Kanady. Wszyscy pukali mi w głowę, że wracam, skoro pojawiły się pierwsze możliwości wolnego wyjazdu. Komuna trochę poluzowała, dawali paszporty. Ludzie kupowali fikcyjny camping w miejscowości pod Rzymem. Handlowali między sobą papierosami. Ja im dałem zupy w proszku za darmo. Byli zdziwieni, że nie sprzedaję. W Londynie było lepiej, bo wtedy emigracja, to sami studenci. Nie było takich mułów jak teraz, gdy zdarza się, że przyjeżdżają kompletni debile i robią obciach.
 
Wiele osób przewinęło się przez twój zespół. Czy łatwo z tobą współpracować?
 
- Na pewno nie mam łatwego charakteru, ale nie jestem jakimś typem pojeba-dyktatora. Akurat wiem, jak tym przedsiębiorstwem dyrygować, może mam to po mamie. Była kierowniczką w sklepie spożywczym. Potrafię ogarnąć i wbrew pozorom, jestem w tej kwestii dosyć zdyscyplinowany.
 
A mimo to domem zarządza żona, bo ty nie orientujesz się za dobrze w tych sprawach.
 
- Ja w ogóle nie zwracam na to uwagi, chociaż teraz, gdy się starzeję, zauważyłem, że jest coraz lepiej. Widzę, że drzewko rośnie, ale w jakim kolorze mam ściany w chacie? Tego nie pamiętam. Wymieniamy się z żoną obowiązkami. Ja zarabiam pieniądze, ona zajmuje się dziećmi. Teraz, kiedy są już duże, ona ma swój świat, maluje, chodzi na tai chi. Jesteśmy niezależnymi osobami, może dlatego ten friendship już działa dwadzieścia parę lat i jest dość mocny.
 
Długo się szukaliście?
 
- Ja miałem 23 lata, a Marta jest starsza o rok.
 
Pozwoliłeś, by przeniosła cię z bloku do domu, chociaż zawsze podkreślałeś, że najlepiej czujesz się w mieście.
 
- Nawet moje teksty są tam osadzone. Niestety, miastowy jestem strasznie, mało wiejski, to moja żona lubi naturę. W tej chwili wybudowaliśmy dom w Warszawie, dokładnie rok temu, właściwie ona go postawiła. Ja całe życie mieszkałem w bloku i ten dom właściwie mnie nie kręcił. Dopiero teraz zaczyna. Ja się długo klimatyzuję, ale teraz jest ok, polubiłem go. Początek miałem ciężki, bo ja zawsze lubię mieć wszystko w dupie, a tu osiedle strzeżone, ogród.
 
Pamiętasz wasze pierwsze mieszkanie?
 
- Pewnie. To mieszkanie mojej Marty na Żoliborzu. Potem je wykupiliśmy, kiedy wszedł Balcerowicz. Natomiast pierwszą chatę za pieniądze zarobione z muzyki nabyłem w ‘98, bo dopiero od połowy lat 90-tych zacząłem czuć się bezpiecznie pod względem finansowym.
 
Podróżowałeś? Gdzieś jeszcze poza Polską czujesz się dobrze?
 
- Dużo widzę przy okazji tras koncertowych. Wiesz co, w tych krajach, gdzie byłem, najbardziej podobało mi się na południu Hiszpanii. Mam porównanie, bo w Europie byłem prawie całej, poza Islandią i Albanią.
 
T.Love obchodzi 25- lecie istnienia.
 
- Tak, z tej okazji wyszła biografia zespołu. Książka nazywa się „Potrzebuję wczoraj”. Napisała ją dziewczyna, która była kiedyś naszą fanką, a teraz jest dorosłą kobietą i dziennikarką. To mocno męska historia, opowieść nie tylko o muzyce, ale o latach 80-tych, 90-tych i współczesnych, na tle wydarzeń społeczno - politycznych.
 
Co w takim razie Muniek Staszczyk robił wcześniej, w latach 70-tych?
 
- W ich końcówce byłem w liceum. Do Polski przyszła wtedy fala punk rocka brytyjskiego i polskiego. W chwilę potem miały miejsce dość burzliwe wydarzenia polityczne. Stan wojenny, przez który właściwie zaczęliśmy aktywności muzyczną. Chodziło o to, żeby coś wykrzyczeć. Rock’n’roll ma w sobie to wszystko, co młodego człowieka bierze, ma biologię, ma prostotę, sex i emocje. Słyszałem „Sex Pistols”, „Flesh” to zespoły, które były u nas śladowo puszczane. Ktoś przywiózł płytę z Londynu czy Berlina. Zaczęły powstawać krajowe grupy. Nie trzeba było być specjalnym wirtuozem, wystarczyło być wku… dzieciakiem, jak zresztą większość dzieciaków. Warunki były „sprzyjające”, zwłaszcza, że zamknęli wszystko, bo Jaruzelski wprowadził stan wojenny. Już wcześniej miałem inną kapelę, mniej zaangażowaną. Mieliśmy instrumenty dzięki koledze, którego ojciec miał pieniądze. Reszta chłopaków była z przeciętnych rodzin.
 
Czy chodziłeś do szkoły muzycznej?
 
- Nie. Stwierdziłem, że będę grać na basie, bo bas ma 4 struny, więc pewnie się nauczę. Kumplowi powiedziałem, że będzie grał na gitarze, perkusista grał na ławce, a jedyny facet, który umiał coś, to był klawiszowiec i tak zaczęliśmy. Wtedy plan był taki, żeby zagrać na studniówce, może jakiś koncert w mieście. Z czasem zaczęło się myśleć o Jarocinie. Później szczytem moich marzeń było nagranie płyty, co okazało się możliwe. Muzyka zaczęła być ważniejsza niż studia, które rozpocząłem na polonistyce.
 
Jak radziłeś sobie finansowo na studiach?
 
- One wtedy były dużo tańsze. Rodzice mi pomagali, ale nie mieli żadnych kokosów. Sprzedawałem książki. Grałem w pokera.
 
Przeczuwałeś, że nie skończysz w szkole jako nauczyciel?
 
- Bardzo wcześnie wiedziałem to instynktownie. Po drodze były jednak różne problemy. Trudno było się skonsolidować, chociażby próby zrobić w jednym miejscu. Ja mieszkałem w Warszawie, połowa składu też, ale ktoś tam był z Opola, ktoś studiował w Katowicach, perkusista w Krakowie. To było granie amatorskie, mocno undergroundowe. Wydaje mi się, że mogę coś o tym powiedzieć, bo ja przeszedłem przez wszystkie etapy, nie urwałem się z choinki.
 
Co pomogło ci w wybiciu się?
 
- Na początku lat 90-tych miałem atut w postaci świadomości, że mam doświadczenie, które zdobyłem w latach 80-tych i to, które dał mi Londyn, bo tam się usamodzielniłem. Wcześniej trochę się ślizgałem, byłem popularny w trendach alternatywnych. Zawsze można było od kogoś pożyczyć kaskę lub ktoś postawił browar. Londyn to zmienił. Siostra tego kumpla, z którym przyjechałem, powiedziała mi tak: „Masz cztery dni na znalezienie roboty, po pięciu wyp... z mieszkania”. Przykro mi się zrobiło, ale powiedziałem, dobra i poszedłem szukać. Od razu się obudziłem. I bardzo dobrze, bardzo zajebiście. Dziękuję. Wcześniej byłem studentem i rockandrollowcem i tak mieszkałem trochę u dziewczyny, trochę na studiach z chłopakami. No wiesz, młody byłem bardzo. Jak dzisiaj przyjeżdżam i widzę ludzi szukających tam pracy, to mam zawsze do nich sentyment.
 
W uczuciowym potrzasku bywasz?
 
- Nie jestem mega kochliwy, ale dwa razy w życiu taki mocny zakręt miłosny mi się zdarzył. Nie jestem słaby psychicznie, generalnie nie jestem typem człowieka, który się zakochuje co tydzień, ale jak już mnie pierd…, to wiesz, wtedy jestem bezradny.

Rozmawiała Sylwia Chudak
źródo: Cooltura.co.uk
Odsłon: 255

Bądź pierwszym który skomentuje

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team

< Poprzedni   Następny >
Google Polska!

Sieć

oxford.infolinia.org
Aktualnie jest 9 gości online
Kursy walut w MyBank.pl
Notowanie z 2008-10-06
USD
Kursy walut strzałka 2.49%
2,5291
EUR
Kursy walut strzałka 0.53%
3,4370
CHF
Kursy walut strzałka 1.67%
2,2159
GBP
Kursy walut strzałka 1.96%
4,4460