|
Emigracja obniża jakość usług w Polsce |
|
poniedziałek, 12 listopad 2007 |
Wyjechało tak dużo ludzi, że aby dostać pracę w sektorze usług wystarczy mieć chęć i złożyć CV. Jego treść nie jest ważna. Emigracja obniżyła jakość usług w Polsce – czytamy w dzienniku "Polska".
W supermarkecie Lidl pod Warszawą pracę dostanie od ręki każdy, kto tylko dostarczy swoje CV. To jedyny warunek szefa. Reszta wymagań (wykształcenie handlowe, staż pracy, znajomość branży spożywczej) została na plakacie przekreślona czarnym flamastrem.
Podobna sytuacja dotyczy także firm budowlanych, gastronomicznych czy odzieżowych. One również zmagając się z problemem braku rąk do pracy przymykają oko na to, że pracownicy bez doświadczenia będą wolniej obsługiwać klientów lub też nie poradzą sobie z obsługą komputera.
Kiedyś zgłaszali się do nas ludzie, którzy już coś umieli. Teraz musimy ich szkolić od podstaw - przyznaje Krzysztof Kłapa, PR manager z McDonald's.
Problem jest dość poważny, GUS podaje, iż polskie firmy gotowe są zatrudnić niemal od ręki 230 tys. osób. W ubiegłym roku o tej samej porze potrzebowały ich o 60 tys. mniej.
Emigracja temu winna
Już ponad 60-70% polskich firm uskarża się na spadek wydajności pracy spowodowany brakiem kompetencji pracowników - mówi dziennikowi Henryk Michałowicz, ekspert od rynku pracy w Konfederacji Pracodawców Polskich.
Jak ocenia "Polska", taka sytuacja to efekt emigracji zarobkowej Polaków, a także boomu inwestycyjnego polskich firm, które - korzystając z dobrej koniunktury - rozwijają produkcję i zwiększają zatrudnienie. Niestety, coraz częściej nie mają, w czym wybierać.
W branży budowlanej do pracy przyjmuje się niedoświadczonych murarzy czy ślusarzy. Wciąż trzeba im patrzeć na ręce, żeby czegoś nie sknocili” - skarży się Janusz Starkowski, szef niewielkiej firmy Starkpol. W jednej z poznańskich firm np. murarz zaczął krzywo stawiać mur. Przyznał potem szefowi, że nie miał pojęcia, jak go zbudować.
Nieletni i emeryci
Szefowie firm próbują sobie radzić na wszelkie sposoby. W firmie J.W. Construction zatrudnia się Tadżyków, Uzbeków i Mongołów, płacąc im nie za godzinę pracy, lecz za jej wydajność. Im jest mniejsza, tym mniej pracownicy zarabiają.
McDonald’s poszukał innego rozwiązania. Uzyskał od Państwowej Inspekcji Pracy zgodę na zatrudnienie na wakacjach 1,7 tys. nieletnich. Zatrudniać zaczęto także emerytów. Obie te grupy pracują jednak wolno i mało wydajnie.
Właściciele i menadżerowie firm skarżą się także, iż niedoświadczeni pracownicy nie tylko zmniejszają ich obroty, lecz także żądają coraz to wyższych pensji. Cenią się, bo wiedzą, że to oni są dziś górą – pointuje jeden z pracodawców.
Więcej informacji w serwisie www.szkocja.net
Odsłon: 245
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Proszę zaloguj się lub zarejestruj. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2 Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team |